Integracja - Wyjazdy integracyjne
2009-02-17 08:18:18
W liceum bardzo często jeździliśmy z klasą na wyjazdy integracyjne. Integracja była przewodnim hasłem naszego wychowawcy. Był to młody nauczyciel języka angielskiego, zaraz po studiach trafił do naszej szkoły i przydzielili mu naszą klasę. Nazywał się Maciek Kukiełka, sympatyczne nazwisko dla sympatycznego człowieka. Kukiełka miał misję do spełnienia. Chciał żeby nasza klas była najbardziej zgraną i zintegrowaną grupą w szkole, stąd wyjazdy integracyjne. Kukiełka miał niezwykłą zdolność pozyskiwania pieniędzy na tego typu wyjazdy. Zawsze znalazł nam sponsora, który przynajmniej w części pokrył koszy wyjazdu. Wyjazdy integracyjne były organizowane raczej w Polsce i to też niezbyt daleko. Chodziło po prostu o pomysł spędzenia ciekawie czasu. Zazwyczaj były to wyjazdy językowe. Najpierw przedstawialiśmy plan projektu jaki mamy zamiar zrealizować na takim wyjeździe, dostawaliśmy pieniądze i wyjeżdżaliśmy na tygodniowy obóz, na którym mówiliśmy tylko po angielsku, albo realizowaliśmy w tym języku przedstawienie teatralne. Czasem były to wyjazdy do małych miejscowości i występy dla dzieci w ramach wolontariatu. Nasz wychowawca tryskał wręcz pomysłami. Integracja na jego wyjazdach rzeczywiście się sprawdzała, wyjazdy integracyjne łączyły nas, to że robiliśmy razem mnóstwo ciekawych, zabawnych i pożytecznych rzeczy sprawiało, że mięliśmy sobie wiele do powiedzenia, po prostu pełna integracja. Wyjazdy były przez nas wszystkich zawsze bardzo oczekiwane. Każdy z nas miał okazję podzielić się własną pasją, zarazić nią innych. Kukiełka mobilizował nas do przedstawiania własnych pomysłów, oczywiście pod hasłem Integracja. Wyjazdy często organizowaliśmy sami. Po kilku takich eskapadach nasz nauczyciel wtajemniczał nas w kwestie organizacji, jak zorganizować pieniądze, noclegi, bilety, jak zaplanować wyjazd, co zrobić by była to dla wszystkich integracja. Wyjazdy uczyły nas samodzielności i umiejętności pracy w grupie. Stało się to nieocenionym atutem później na studiach. Byliśmy wszyscy bardziej zaradni, pewni siebie niż nasi koledzy, braliby żywy udział w życiu uniwersytetu. W pracy też doceniliśmy metody wychowawcze Maćka Kukiełki. Na zawsze pozostał naszym mentorem, do tej pory mamy z nim świetny kontakt. Integracja górą!
Pozostaw swój komentarz